Trzy typowe drogi na stronę firmową i to, co w nich uwiera.
Nie ma wtyczek do doinstalowywania ani aktualizacji, po których coś przestaje działać. Nie ma hostingu do pilnowania i kopii zapasowych do robienia. Nie ma też ryzyka, że dwie wtyczki pokłócą się o to samo pole.
Tam klikasz dopóty, dopóki mieścisz się w szablonie. Katalog maszyn z parametrami albo kalendarz szkoleń kończy się przepisywaniem wszystkiego ręcznie do tabelki, bo nie da się zrobić własnego typu wpisu. A treści nie wyjmiesz — nie ma API.
Panel dla redaktora dostajesz gotowy. Jeśli chcesz własny frontend, bierzesz treść przez API — ale nie musisz budować od podstaw edytora, ról i historii zmian.
Nie w najdroższym. W każdym.
Robot dostaje pełny HTML, Ty nie utrzymujesz serwera.
Bez dopłat i bez sklepu z wtyczkami.
Definiujesz typy wpisów, nie wybierasz z listy.
Jedna strona, nie kilka osobnych.
Sitemap, robots i przekierowania w panelu.
Ta sama treść dla aplikacji i sklepu.