Dwa tryby, jeden system. Składasz całą stronę z gotowych sekcji i widgetów albo bierzesz samą treść przez API i rysujesz front po swojemu. Wybór należy do Ciebie.
AI boosted — pisze, tłumaczy, robi metaJeden system, jedno konto. Różnica jest w tym, kto rysuje front.
Decydujesz, z czego składa się jeden wpis. Lista i podstrony powstają same.
Listę wpisów z podziałem na strony, osobny adres każdego artykułu i wpis w mapie strony. Nowy tekst dodajesz, wypełniając formularz.
Portfolio z filtrowaniem po kliencie i osobną stronę każdej realizacji z galerią. Dodajesz 42 wpisy — masz 42 gotowe podstrony.
Siatkę usług na stronie głównej i podstronę każdej z nich — czyli osobny adres pod każdą frazę, którą klienci wpisują w Google.
Sekcję „zespół" na stronie o nas, z podziałem na działy. Nowa osoba w firmie to jeden formularz, nie telefon do agencji.
Kilkanaście typów pól. Dokładasz tyle, ile trzeba, i nazywasz po swojemu.
Menu restauracji, katalog maszyn z parametrami, kalendarz szkoleń, oferty pracy, lista oddziałów na mapie, baza pytań i odpowiedzi — cokolwiek, co u Ciebie się powtarza.
Startujesz z gotowego szablonu albo definiujesz własny typ wpisu i dostajesz do niego formularz, listę i podstrony — tak samo jak przy blogu.
Trzy miejsca, w których AI oszczędza najwięcej czasu — i żadne z nich nie odpala się samo.
Zaznaczasz widgety, wybierasz języki docelowe i puszczasz. Kilka języków naraz, z zachowaniem formatowania.
Opisujesz, o czym ma być sekcja, a asystent proponuje tekst. Pusta strona przestaje być najdroższą godziną w projekcie.
Czyta treść i proponuje tytuł oraz opis w limitach, które lubi Google. Osobno dla każdego języka.
Meta i adresy ustawiasz przy treści, nie we wtyczce. Sitemapa i robots generują się same, a gotową stronę serwujemy z pamięci podręcznej na krawędzi sieci — bez serwera po Twojej stronie.
Robot dostaje pełny HTML z treścią, nie szkielet do dorenderowania w przeglądarce.
Generowane automatycznie z tego, co opublikowane. Przekierowania 301 dodajesz z panelu.
Automatyczne warianty rozmiarów i formatów, cache na CDN czyszczony punktowo po publikacji.
Nagłówki, galerie, formularze, akordeony, osie czasu, mapy, liczniki i siatki kolekcji. A gdy dokładasz sklep — koszyk, checkout i konfigurator produktu.
Pięć planów — od jednoosobowej firmy po agencję z kilkudziesięcioma projektami.
Tak. Treść przenosimy do kolekcji i stron, a stare adresy zachowujesz przez przekierowania 301, które dodaje się w panelu — więc nie tracisz pozycji w Google.
Tak. Treść wyciągniesz w każdej chwili przez publiczne API, tym samym, którym karmisz własny frontend. Nie ma formatu, do którego dostęp mamy tylko my.
Nie. Projekt zakładasz sam, stronę składasz z widgetów, domenę podpinasz w ustawieniach. Deweloper przydaje się dopiero wtedy, gdy chcesz własny frontend na API.
Hosting jest w cenie — strony serwuje nasz renderer z cache na CDN. Domenę podpinasz własną, certyfikat SSL wystawia się automatycznie.
Po polsku, przez ludzi. Do tego podręcznik użytkownika i dokumentacja API, obie dostępne publicznie, bez logowania.
Tak — dokument do podpisania jest częścią regulaminu. Serwery stoją w Unii Europejskiej.
Stronę złożysz w panelu bez pomocy, ale projekt, przeniesienie treści albo stała opieka to robota dla kogoś, kto robi to codziennie.
Praktycznie o stronach, treści i widoczności w Google — z konkretami, bez żargonu.
Bez karty, bez wdrożenia, bez rozmowy handlowej na start. A jeśli wolisz najpierw porozmawiać — zostaw kontakt, odezwiemy się.